Szkodliwy trend czy biegowe objawienie? Opinie na temat biegania minimalistycznego są podzielone, ale nie da się ukryć, że nie jest to już tylko chwilowa moda. Coraz więcej mówi się o tej technice, a jej zwolennicy mają ściśle określone wymagania, jeżeli chodzi o wygląd i cechy obuwia. Największe marki wychodzą naprzeciw tym oczekiwaniom, tworząc kolejne modele i wzory. Czy jednak wciąż są to buty do biegania minimalistycznego? Czym właściwie powinno się charakteryzować takie obuwie? Podpowiadamy!

Postaw na naturę!

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy bieganie stało się modnym, popularnym sportem. Wraz ze wzrostem popytu na buty runningowe, kolejne brandy zaczęły tworzyć coraz bardziej dizajnerskie modele. Technicy prześcigali się w wymyślaniu nowych technologii i usprawnień, mających na celu poprawę osiągnięć biegaczy i jeszcze lepszą ochronę stopy. Współczesne buty do biegania wyglądają już naprawdę imponująco – gruba podeszwa dodatkowo zabudowana na pięcie, profilowane cholewki, wstawki, wkładki, wzmocnienia… Czy to wszystko rzeczywiście nam pomaga? Część biegaczy stwierdziła, że tak zaawansowane technologicznie obuwie nie zawsze spełnia swoje zadanie, a co więcej – może nawet szkodzić! Właśnie tak narodził się biegowy minimalizm – pragnienie, by podczas treningu maksymalnie przybliżyć się do natury i biegać tak, jak ludzie pierwotni. W końcu to właśnie w czasach prehistorycznych ludzi osiągali świetne wyniki i nawet dziś plemiona biegające boso osiągają świetne wyniki.

Mniej znaczy więcej

Choć dziś nikomu nie przyszłoby do głowy, by wyjść na ulicę całkowicie bez obuwia, minimaliści starają się jak najbardziej przybliżyć do tego stanu. Nie bez słuszności uznają, że wszystkie wspomagacze tylko rozleniwiają stopy, co może prowadzić do urazów a nawet zwyrodnień! Charakterystyczne podwyższenie na pięcie, zauważalne we wszystkich modelach obuwia biegowego, wymusza nienaturalny układ stopy, zmuszając do aktywności te mięśnie i kości, które nie są przeznaczone do tego rodzaju wysiłku. Buty do biegania minimalistycznego są więc przede wszystkim płaskie – podeszwa nie posiada żadnych wzmocnień ani wstawek, a jej rolą jest jedynie ograniczyć ryzyko urazu od kamieni czy żwiru. Nie posiada również stabilizatorów na śródstopiu, a za amortyzację i sprężystość odpowiadają już nie pianki i wzmocnienia, ale ścięgna i stawy. Co więcej, dzięki ograniczeniu technologii, takie obuwie jest też niebywale lekkie – to jedna z najważniejszych cech! Wszystko po to, by stopa mogła pracować tak, jakby obuwia wcale nie było. Jeżeli więc chcesz kupić własne runnery tego typu, zacznij od wzięcia ich do ręki. Test „lekkiego buta” będzie jasnym wyznacznikiem, czy to jeszcze oszczędność technologii, czy już biegowy minimalizm.

 

0 Comments

Leave a Comment